Medytacje Wróbla
Refleksje na temat wszystkiego
| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Ostatnie wpisy
  • New Live
  • Jak w kalejdoskopie
  • ...
  • Znowu mi przepadł wpis o ...
  • ....jeżeli celem jest Spokój
  • "Historia pewnej znajomości"
  • Jak codzień, przypadkowo ...
  • Stuk puk....Jest tam kto??
  • Z obserwacji ...
  • Apokryf etymologiczny
Zakładki:
ROZSZERZENIE DZIAŁALNOŚCI
M E D Y T A C J E W R Ó B L A I
PODZIEMNI
W razie zaistnienia potrzeby komunikacji(nie tłuc szybki,tylko nacisnąć link):
Klapouchy pisze
Kuzynka pisze
Moje gadu gadu 3823839
Można też do mnie napisać
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
RSS
czwartek, 05 stycznia 2006
New Live

Dzień Dobry, że tak sklamię

Tak dawno nie pisałem, ze sie troche uzbierało, ale niestety bardzo szybko umknęło, bo magazyny pamięci mam nieszczelne.

Najważniejszym jest jednak to, co najświeższe - dzisiejszy wpis już nie idzie z Centralnej Rzeźni Marzeń, ale z nowej pracy, przekornie nazwałem ją "New Live' (środek dla kobiet w ciąży i tych karmiących), bo teraz takie rzeczy sprzedaję . Tak właśnie - mam nową pracę i jestem zadowolony. Bo właściwie (w sensie formalnym) to pierwsza moja paca. Troche mi brakuje książek, więc będę gościnnie występował w Rzeźni, ale już tylko dla masochistycznej przyjemności. Będę, jak wcześniej czarnuchem "Piaskarki", ale już tyko czarnuchem Niedzielnym. Wiec wszystkich swoich klientów zapraszam w niedziele do rzeźni.

13:14, wroblizm
Link Komentarze (2) »
piątek, 14 października 2005
Jak w kalejdoskopie
nowe królkiki
11:46, wroblizm
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 września 2005
Zdegustowanych zapraszam na www.wroblizm1.blox.pl

06:54, wroblizm
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 września 2005
Znowu mi przepadł wpis o Przyzwoitości
Teraz bedą takie zdjęcia. To ze względów Zasadniczych wszystko.
P.S.
09:13, wroblizm
Link Komentarze (1) »
czwartek, 08 września 2005
....jeżeli celem jest Spokój


Dzień Dobry, że tak skłemię,dla Zasady choć dzisiaj może nawet nie tak do końca.

Nowe tło jest oznaką stanu do jakiego doprowadziła mnie ostatnia lektura.Przedkrytyczny Kant nazywał taki stan wzniosłością, a ja po prostu poczułem się dobrze.
Tak dla formalności i gdyby ktoś był zainteresowany, to mowa o Spokoju Attili Bartisa.
Właśnie skończyłem i sam nie wiem co i jak oraz czy w ogóle chce mi się pisać. Co prawda mój poziom abstrakcji wykracza, choć nie za daleko poza strumień świadomości, ale kogo może to interesować?
Coraz rzadsze pisanie, mimo ambitnie (słomianego) postanowienia o codziennym wpisie (odtwarzając ciąg przyczynowo - skutkowy) spowodowane było
wrodzonym lenistwem. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Samo przyznanie się do winy, czy spowiedź też mnie nie zadowalają, zatem wiedzcie jedynie, że jest mi z tą słabością źle, ale i pociągająco intymnie. Byłem na wakacjach. Ostatnie zdjęcie, które zatytułowałem "Zmróż oczy szeroko zamknięte" pochodzi właśnie z podróży. Jest takie miejsce w Zakopanem... Potem był Kraków, ale o tym wszystkim nie umiem, tzn. umiem ale nie chcę pisać. Może uda mi się opublikować kilka zdjęć.
Dzisiaj zresztą byłaby to wybiórcza faktografia, bo wszystko jest już bez alternatywy i zawsze prawdziwe. Tak samo jak nie, aż tak odległe wydażenie - ślub Ani. Też tam byłem i zdjęcia robiłem.      
Spośród nieskończonej liczby wyborów jaką jest życie, niektórzy uważają małżeństwo za jeden z najważniejszych. Teoretycznie "klamka powinna zapaść" i jedno "tak" usuwa wszelką wątpliwość, alternatywa zmienia się w koniunkcje i implikuje rozwiązania kolejnych alternatyw. Nie sprawia to, że wybory stają się prostrze, ale przynajmiej ukonkretnia wątpliwe do tej pory negacje, więc chyba jest łatwiej...Nie wiem, na razie boję się spróbować. Dlatego gratuluję odważnym i życzę odważnym pozytywnej weryfitacji mojej hipotezy. Oby Wam się szczęściło!!!!!!!!!!
 A to dla Zasady

12:30, wroblizm
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 29 sierpnia 2005
"Historia pewnej znajomości"
 Dzień dobry, że tak skłamię,dla Zasady
bo to przecież jeszcze noc dla niektórych, jak i dla mnie - ostatnimi czasy. Ale nie będę się tłumaczył, no... bo... po prostu...Pisanie, pisanie o świcie, pisanie wieczorem, w południe, w pracy, w domu, pisanie na wakacjach czasami przestaje przychodzić z łatwością.
Chociażby taki J.Kerouac, co W drodze był kiedy nie pisał (choć kto go tam wie).Zaiste to w drodze (taka przypadłość czasowa) jesteśmy nieustannie - przynajmniej do póki pisać możemy. Jaceck właśnie W drodze poruszył kwestię "łatwości pisania". Wręcz miał żal do przyjaciela, którego Fortuna nią obdarzyła (jego samego oczywiście pomijając ; )). Ciekawe kogo miał na myśli?
Nie zajmę się jednak nim, jak i wieloma innymi Podróżnikami, co w swojej drodze Pisali. Pisali bym ja mógł ich - "łapiąc oddech" w drodze - poczytać. Sama ich możesz poczytać, oczywiście jeżeli się czasami oderwiesz od pisania. c.d.n......(6.06).


06:07, wroblizm
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 lipca 2005
Jak codzień, przypadkowo sobota.

Dzień dobry, że tak pewnie skłamię.

Bo jeszcze nie zdążyłem się nad tym zastanowić. W ogóle o niewielu rzeczach zdążyłem pomyśleć świadomie i samodzielnie. Wszystko zdaje się być jeszcze nie do końca warunkowe. Która jest godzina? Piąta dwadzieścia. Dlaczego tak głośno nastawiłem ten jazz? Ściszyłem. Dlaczego jest tak zimno? może pośpię jeszcze? O czym oni rozmawiali? – postaci z mojego snu, tego co przed chwilą, zanim otworzyłem błonki... jeszcze w swojej dziecięcej naiwności tak bardzo się cieszyli z nieoczekiwanych prezentów i próbowali zdefiniować niespodziankę. Nie przymknąłem okna, wstałem myśląc jak mieli na imię, albo jak mogli mieć na imię? Czy mogli by się stać bohaterami jakiegoś co najmniej opowiadania?

 Potknąłem się o komputer – jak co dzień, ale tym razem postanowiłem jeszcze na chwilkę przysiąść i coś postukać - się zapętliłem czasowo, bo robię to właśnie, ale kiedy będziesz to czytać to ja już nie będę z konieczności w tym stanie – ty będziesz czytać (bezosobowo - przepraszam) {mój czas}. Ty teraz to czytasz, a ja z pewnością raczej myślę niż piszę, bo Centralna Rzeźnia Marzeń w sobotę zazwyczaj intensywnie absorbuje moje ręce (na szczęście jeszcze mnie nie odmóżdżyło) . Ale jeszcze tam nie jestem. Będzie to pewnie twój czas, czas czytania. Choć mój sen już tam był a lęk przed dniem dzisiejszym jest teraz. Czyli jednym słowem normalny stan przed praca.

08:19, wroblizm
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 lipca 2005
Stuk puk....Jest tam kto??

Dzień dobry, że tak skłamię!

Jeżeli wszystko jest względne,to przecież w takim samym stopniu mówię prawdę jak i fałsz. jednak w kwestii sądów etycznych, to zawsze jest sprawa subiektywna i przez to chwiejna. Trudno zatem określić w którą stronę bardziej się przechyli waga, na której szalach położymy prawdę i fałsz denotowanego przypadku dnia - chociażby dzisiejszego.  W moim mniemaniu wolę się przygotować na najgorsze, zatem kiedy mówię dzień dobry z umiarkowanym optymizmem, nie do końca mówię prawdę. Owo umiarkowanie nie wynika jednak z jakiegoś pesymizmu, a z realizmu. Bo sami widzicie, że raz człowiek pisze i pisze, wręcz cierpi na nieznośną lekkość pisania, a innym razem... sami z resztą widzicie. Myśli ulatują do nieba (jak mówisz Marto), bo są lżejsze od powietrza. Ja natomiast, czasami jestem ciągnięty w dół na samo dno - znacznie cięższymi od powietrza refleksjami .

Tymczasem jestem wystarczająco niewyspany, żeby znowu coś pobredzić. Zacząłem się zastanawiać nad śniegiem tego lata, czyli (z góry przepraszam osoby szczególnie wrażliwe estetycznie) nad moim łupieżem. Pierwsze co mi przyszło do głowy to wyrzuty sumienia, a właściwie ich materializacja, bo jak na razie samo sumienie jako takie zwykło się łączyć ze sferą duchową, czy niematerialną. Mamy zatem niezbity dowód na interakcje zachodzące między dwoma światami. duchowym i materialnym. I w niczy nie pomogą szampony przeciwłupieżowe, co najwyżej spowiedź, ale tylko wierzącym w nią czy jej moc oczyszczającą. Coć w tym musi być, gdyż na czarnych sutannach zawsze było by lepiej widać, że coś ich nosiciela gryzie.

Co do mnie to sam nie wiem, może to wyrzuty egzystencjalne, albo freudowskie, silnie wpojone pierwotne, poczucie winy, a może po prostu za bardzo się wszystkim przejmuję. Kto wie czy moja wirtualna spowiedź nie pomaga.

 Chyba już zrozumiałem. Głowa mi zaczęła śnieżyć, bo natłok myśli już nie miał ujścia. Teraz  będę wiedział, że kiedy świerzbi głowa to czas najwyższy siadać i pisać. Oczywiście po umyciu.

Ukłony

12:49, wroblizm
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 czerwca 2005
Z obserwacji pozaprzestrzennych

Dzień dobry, że tak na wstępie skłamię. Kolejny dzień pański w Centralnej Rzeźni Marzeń, bo zapotrzebowanie jest. Współczesne zachowania łowiecko-zbierackie wymagają ofiar. Potrzebują m. in. mnie ale i mi podobnych aby spełnić - czyli zabić marzenia (marzenie spełnione traci swoją istotną cechę konstytutywną). To właśnie dni pańskie są okresem kiedy natężenie  tego typu zachowań znacznie wzrasta.

Dzisiejszy dzień jest jednak wyjątkowy - jakby się uprzeć wyjątkowe zdarzenie znaleźć można każdego dnia przez co cały on stanie się godny miana wyjątkowości - niemniej, to właśnie dzisiaj mnie odwiedziłeś w pracy Panie Kolego. I to z samego ranka, kiedy ledwo zdążyłem podnieść błonki i usiąść do tego bloga. Swoim bezprecedensowym czynem zasłużyłeś sobie, co wydałoby się zgodne z wyznawaną przecież przez nas etyką przyzwoitości, na to abym Ci ten wpis zadedykował. Zatem dzisiejsze rozmyślania z rzeźni będą pierwszymi, które są pisane dla kogoś, a nie tylko tak sobie.

 Ciąg dalszy niestety będzie musiał nastąpić później........

13:46, wroblizm
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 czerwca 2005
Apokryf etymologiczny

Dzień dobry, że tak bezczelnie skłamię. Bo czy dobrym dniem można nazwać niedzielę i to jeszcze podczas jej trwania? Ale nie o tym dzisiaj.

Jak się nie trudno domyślić znajduję się właśnie w Centralnej Rzeźni Marzeń. Od dziesięciu dni się tu znajduje. Zaczynam się zastanawiać po co ja w ogóle stąd wychodzę? Po co właściwie, jak ten Syzyf wracam. Sam nie wiem, ale podczas drogi nachodzą takiego idącego człowieczka ciekawe refleksje i tak sobie myślę,że  choćby dla nich warto tak sobie do roboty podreptać.

 Właściwie to nie chce mi się nawet pisać tak minie to dreptanie dzisiaj zmęczyło, ale poczuwam się do obowiązku wobec Ciebie mój Ty potencjalny czytelniku. Zamysł nad apokryficzną interpretacją pochodzenia znaczenia  pewnego wyrazu pojawił się właśnie podczas jednego z tych syzyfowych wejść, tzn. w  drodze do pracy.  

Idąc pośród zieleni, przerywanej miejscami jakimś kolorowym bilbordem, staram się delektować raczej tą pierwszą. Choć czasami przykuje moją uwagę jakaś zmysłowo ubrana, a właściwie rozebrana kobieta, która reklamuje gazetę, albo wycieczkę, tudzież jakieś kosmetyki, to - pewnie przez dziecięce przyzwyczajenia - bardziej jestem zaabsorbowany namiastką miejskiej przyrody.

Właśnie pod koniec jednej z tak fascynujących wędrówek po "pozaprzestrzeni", ni stąd ni z owąd wpadłem wręcz na plakat z napisem "#Cela#". Miał on reklamować nowo-otwierany sklep. Nie wiedziałem tego jeszcze wówczas, wiec moja wrodzona ciekawość zaczęła grzebać w świadomości i szukać skojarzeń, zadając sobie pytanie, o co właściwie z tą celą chodzi? .....c....d...n......

c. d.

Skojarzenia resocjalizacyjno-izolacyjne przyszły - nie wiedzieć czemu - jako pierwsze. Jakby nie było pewnie dlatego, że poczucie winy jest głęboko zakorzenione w zbiorowej świadomości, przynajmniej naszego euro-chrześcijańskiego kręgu kulturowego, a więc i mojej. To np. ono, zdaniem autora Nadzorować i karać przyczyniło się znacznie do rozwoju cywilizacji zachodniej.

Natomiast jeżeli chodzi o nazwy zakończone samogłoską "-a". Najczęściej są to słowa rodzaju żeńskiego, a więc oczywiste skojarzenia z kobietą i kobiecością. Co za tym idzie? Rodzaj męski od "celi" brzmał będzie: "cel".

To już prowadzi do niełatwej problematyki teleologicznej (od gr. teleos - cel). Nie będę się zatem nią zajmował. Zważmy tylko co wychodzi z dotychczasowych ustaleń. Uporządkujmy je i przekonamy się skąd pochodzi słowo "cela". Co okaże się rozwiązaniem tego rebusu?

1. Więzienie, zniewolenie, pozbawienie wolności.....

2. Kobieta, kobiecość.....(nie rozwinę kwestii, bo jeszcze mi się dostanie od feministek)......

3. Cel - najważniejsza sprawa, przynajmniej dla tego wycinka wieczności, który dumnie przywykliśmy nazywać naszym życiem.

Zatem dla kogo kobieta jest celem życia, ten powinien mówić, że ma swoją "celę", a nie "cel" - CELA ŻYCIA.

 Nie wygląda to może zbyt pozytywnie, ale tylko na pozór, gdyż jak wiemy: największym wyrazem wolności jest samoograciczenie, czyli w naszym przypadku - świadome wybranie sobie celu życia, kierunku dążeń nadających sens, lub po prostu celi.

Pozostaje mi tylko pogratulować nazwy, życzyć wszystkiego dobrego nowemu sklepikowi i przede wszystkim podziękować za inspirację, któa pozwoliła odsłonić kolejny rąbek wielkiej tajemnicy Bytowości.  

Ukłony. 

15:47, wroblizm
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
następne
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog